piątek, 18 maja 2007

Druga strona medalu czyli.........ONNA W JAPONII

REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA


ONNA W JAPONII


REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA

czwartek, 17 maja 2007

Z synem w oknie


Nasza kolacyjka



Autoportret synka, Alka, pierwszy w jego życiu.

środa, 16 maja 2007

Aburatsubo czyli 油壺 czyli Morisan place!


To zdjęcie i film jeszcze z kwietnia. Alek pierwszy raz w wodzie, w oceanie Spokojnym. Pacyfik zaliczony ;-)



Grill u Morisana, urodziny UG.



Nasz widoczek z plaży.



Czy będzie z niego perkusista?

piątek, 27 kwietnia 2007

Wspomnień czar.........


Centrifuga, Zakopane, zima 2007, Wiesiek i Leszek (braciszkowie moi, dwaj z pięciu).


środa, 25 kwietnia 2007

Autobusy i tramwaje...

Dziś rozkład jazdy autobusów wraz z cennikiem gdzieś w prowincjonalnej części Japonii.


Częstotliwość odjazdów pozwala Japończykom nie myśleć o godzinie wyjścia z domu. Zawsze się coś trafi...


Co więcej, taka sama sytuacja panuje na lotnisku Haneda, jeśli chcesz polecieć gdzieś powiedzmy do Sapporo, po prostu jedziesz na lotnisko i kupujesz bilet jak kupuje się bilet na pociąg. Ilość odlotów pozwala w nagłych wypadkach zapomnieć o obowiązku wcześniejszego planowania.




Sam nie wiem jak to rozszyfrować, używam karty magnetycznej ;-D

wtorek, 3 kwietnia 2007

Hanami

Trudno dostatecznie opatrzyć zdjęciami wrażenia jakie wywołało u mnie święto Hanami.


Owszem słyszałem z kraju opinie, że nasze drzewka kwitną równie pięknie. Być to może, jednakże alejek, parków pełnych drzew wiśni (czy jabłoni które także pięknie kwitną) w Polsce nie widziałem (nie licząc sadów w których nikt w tym czasie nie urządza pikników). Poza tym gdy kwitnie „prawdziwa” sakura, tylko kwiaty są na drzewie (to najszlachetniejsze drzewka które Japończycy kochają). Nie wiem na pewno, gdyż nigdy w Polsce nie zwracałem na to baczniejszej uwagi, ale wydaje mi się, że nasze drzewka kwitnąc zaczynają już rozwijać liście.


Z rodziną, która dotarła 28 marca wybraliśmy się w niedziele do Jokohamy, gdzie jak zwykle uczyłem się 2 godzinki japońskiego, po czym udaliśmy się do Gumioji, gdzie mieszka Grzegorz by z nim, Włodkiem i Sławą (a także jednym psem i japonką) zatopić się troszkę w święcie Hanami.


Oden był niezły (jak stwierdziła Agatka), jakitori też (jak stwierdziłem ja), ekipa wspaniała (jak stwierdził mój 5 letni syn) jednym słowem baaaardzo pozytywna niedziela.


Drzewa wyglądały jak przyprószone śniegiem. Czasem trzeba było usuwać płatki wiśni z jedzenia ale to nie przeszkadzało nam wcale.


Dla mnie Hanami (O Hanami) to skrzyżowanie odpustu z piknikiem. Piwo po 500 jenów schodzi jak woda, jeden patyczek jakitori 2 razy droższy niż zwykle znika w regulaminowo rozwartych ustach raz na minutę, wszyscy bawią się świetnie.


Co prawda atmosferę psują czasem japońscy nadgorliwcy sprawdzający czy siedząc w pobliżu ogródka z kwiatkami nie traktujemy ich jak poduszek.


Ale to wszystko pryszcz.
W końcu zakwitły wiśnie.
Nowy rok fiskalny w Japonii rozpoczął się z wielką pompą.


Agatko i Alku, witajcie!!!





Wszystkie zdjęcia zrobione ręką Agatki. Drżącą jeszcze nieco z powodu poczucia występowania w roli "kosmicznego turysty" jak to zgrabnie ujął Wit.

piątek, 23 marca 2007

Żyjmy zdrowo!


Mieszkasz w mieście, masz miejskie automaty, mieszkasz na wsi, masz wiejskie. Ot cała Japonia, dostosowana do potrzeb i wymagań lokalnych społeczności. Pole i szklarnie gdzie te produkty powstają mieszczą się dokładnie za tym "automatem".



W Japonii miniaturyzacją dosięga wszystkiego. Tak wyglądają "małpie banany".